środa, 29 sierpnia 2012

"Pierwszy lot"

Długo się zastanawiałem, czy podjąć się recenzji "Pierwszego Lotu" - zakończonej nie tak dawno pierwszej historii "Polskiego Superbohatera Białego Orła", ale stwierdziłem, że z kilku powodów nie mogę się podjąć tego zadania.
Głównym powodem jest to, że ta recenzja byłaby subiektywna, a takich przecież nikt nie lubi. Subiektywna, gdyż mam niewielki (ale ważny, no chyba że się przeceniam) wpływ na ostateczny wygląd tego tytułu. Ten tekst ma raczej za zadanie przybliżyć choć trochę Białego Orła osobom, które może nie słyszały o tym bohaterze lub przechodziły obok niego obojętnie. A zatem do dzieła!



Biały Orzeł to superbohater stworzony przez braci Kmiołków (wspaniałych ludzi tak btw.), którzy po 25 latach tworzenia komiksów tylko dla siebie  postanowili założyć wydawnictwo Wizuale i pod jego szyldem wydawać "Polskiego Superbohatera Białego Orła". W czasach upadających czasopism papierowych wchodzenie na rynek z produktem (zeszytówką!) skierowanym do miłośników komiksu (grupy nielicznej i dość specyficznej) było niezwykle ryzykowne. Ale sądząc po wydanych trzech numerach  i planach kolejnych, wydaje się, że wszystko jest pod kontrolą i Orłu nic nie grozi. BO do tej pory ukazywał się dość różnie: #1 miał premierę 5 stycznia tego roku, #2 29 lutego, a #3 29 czerwca. Jakim cudem więc na zdjęciu są cztery różne komiksy? Otóż ostatni numer (BO#3) ukazał się na rynku w wersji standardowej i limitowanej, różniącej się tylko okładkami. Chociaż ja w swojej kolekcji mam sześć numerów, z których każdy jest wyjątkowy i różni  się czymś od innych. Przykładowo posiadam BO#1 nie wypuszczonego do dystrybucji, gdyż miał nie takie jak trzeba kolory lub mam również specjalną wersję BO#2 (zapakowany w folii) z rysunkiem autorów!



Tak więc kolekcjonerzy mają czego szukać.
Biały Orzeł opowiada o losach Aleksa Poniatowskiego, który uciekł z objęć śmierci, wypadając przez okno z wysokiego biurowca. Pod wpływem specjalnej surowicy powraca jako superbohater, by strzec i bronić Polski przed zagrożeniami. A tych jest wiele - a to Techcorp, który pragnie przejąć władzę, produkując superżołnierzy, a to tajemniczy Nur, mający swą siedzibę w warszawskich kanałach, a to... albo nie, resztę poznacie, jak dotrwacie do finału historii. Orzeł, jak przystało na superbohatera, ma również swojego sidekicka, Hudiniego - nieustraszonego geniusza,  a także pomaga mu postać nie z tego świata: Rycerz Polski - moim zdaniem najbardziej niesamowita postać w uniwersum polskiego komiksu. Warto również zaznaczyć, że historia czerpie garściami z polskich mitów i legend (czekam na Smoka Wawelskiego!), co zaliczam na plus. W skrócie: polski bohater, polskie widoki, amerykańska szkoła komiksu. To jest to, co tygrysy lubią najbardziej. :) 


Robi wrażenie, prawda? Wrażenie robią również rysunki, które w zachwyt wprawiają nawet osoby, które na komiksie się nie znają. Przykład? Otóż na obronie pracy magisterskiej (z komiksu w Polsce) promotor zapytał mnie: dlaczego rysunki w polskich komiksach są takie brzydkie? Jako że byłem chyba przygotowany na każde pytanie, pokazałem komisji Białego Orła i po chwili usłyszałem od promotora, że przeprasza, że zadał głupie pytanie i że natychmiast zmienia zdanie. Ciekawe, co by było, gdybym dał mu coś Rossa :) Muszę tu również wspomnieć o pracy Darii Widermańskiej-Spały, która odpowiada za kolory w komiksie. Jak dla mnie brawa dla tej pani są całkowicie zasłużone.
O fabule już było, o rysunkach również, co więc jeszcze może zachwycić? Cena. 11zł - czyli tyle, co nic, a ile frajdy z czytania i oglądania. Jak ktoś chciałby go kupić, to zapraszam tutaj po więcej informacji. Ja ze swojej strony polecam i z chęcią napisałbym o najbliższych planach, ale chyba bym został oskubany przez autorów za zdradzanie takich informacji. :)
Jeśli ktoś już czytał, to bardzo chętnie poznam opinie innych czytelników o tym komiksie.

2 komentarze:

  1. Z tym, że 11 zł to tyle co nic to bym się nie zgodził - jak dla mnie całkiem spora cena, no ale warunki rynkowe są jakie są, a zejście z niej raczej by nie zwiększyło liczby sprzedanych egzemplarzy, więc nie ma co narzekać, zwłaszcza że darowanemu koniowi się nie zagląda gdzie nie trzeba ;p

    Rysunki i kolory są faktycznie świetne, przebijają większość marvelowych komiksów, w te z aktualnego "eventu roku", więc to mówi samo za siebie. Fabuła póki co dopiero się rozkręca więc ciężko ocenić, ocenię po większej liczbie numerów. Ale naprawdę miło, że coś takiego mamy i że trzyma wysoki poziom.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pytałeś o opinie na temat komiksu. Zakupiłem wydanie zbiorcze i jeśli nadal chciałbyś poznać opinie innych to zapraszam do czytania.

    http://jaroslawd.blogspot.com/2012/12/recenzja-biay-orze-pierwszy-lot-integral.html

    Ps. gratuluje fajnego bloga!

    OdpowiedzUsuń