środa, 17 października 2012

Look: New Avengers: Kolektyw

Witam wszystkich serdecznie w dzisiejszej odsłonie "Geek gotuje"! Dzisiaj pokażę wam, jak przyrządzić smakowity komiks - New Avengers: Kolektyw. Od razu mówię, że jest to trudne zadanie i bardzo czasochłonne, ale zapewniam, że efekt końcowy zachwyci nawet najbardziej wybredne podniebienia. Zapraszam więc wszystkich do zapoznania się z przepisem!


Punkt pierwszy - dobrze wysmażona historia

Od tego w sumie powinniśmy zacząć. Aby stworzyć coś takiego jak Kolektyw, musimy zaopatrzyć się w:
- grupę Avengers, która spróbuje uratować świat przed śmiertelnym zagrożeniem,
- śmiertelne zagrożenie, tu wystarczy jedynie Michael - mutant, który po Dniu M., posiadł moc miliona mutantów (btw. w Lidlu ostatnio widziałem go po 9,99zł),
- S.H.I.E.L.D., które przecież musi się we wszystko mieszać i przeszkadzać na każdym kroku naszym superbohaterom,
- grupę Alpha Flight, żeby komuś nasz villain skopał tyłki i tym samym ukazał wielkość zagrożenia z jego strony,
- Magneto, tak, skoro chcemy usmażyć Kolektyw, musimy mieć Magneto.
Gdy już zdobędziemy składniki, dopiero wtedy możemy zabrać się do roboty. Wrzucamy wszystko do garnka i pozostawiamy na lekkim ogniu. Od czasu do czasu mieszamy. Musimy również pamiętać, aby dodać świetnie napisane dialogi. Polecam te od Bendisa - rewelacja w każdym calu, z jednej strony świetnie oddają klimat opowieści, a z drugiej potrafią bawić. Tak, z pewnością są one jednym z lepszych składników Kolektywu. Po dodaniu tego produktu, możemy spróbować. I co się okaże? Że w naszym garnku mamy już trzymającą w napięciu i wciągającą historię. Wyczulone kubki smakowe powinny zwrócić tu uwagę między innymi na to, co kombinuje S.H.I.E.L.D., co nieoczekiwanego zrobiła Ms. Marvel, w jakie kłopoty władował się Spider-Man oraz co się stało na Genoshy. To powinno zapaść w pamięci każdego... kubka smakowego :) Wiem, że już ślinka niejednemu cieknie, ale jeszcze nie wolno jeść. Teraz przyszła pora na:

Punkt drugi - idealnie zmieszane rysunki

Jak powszechnie wiadomo, komiks powinien nie tylko smakować, ale także wyglądać. Więc  do stworzenia Kolektywu polecam tylko sprawdzone składniki - najlepsze są te od McNivena, Deodato Jr. i Coipela, bo  ładne, potrafią przykuć wzrok każdego smakosza oraz zawierają mnóstwo detali. Echhhh ta ich Ms. Marvel i Spider-Woman, po prostu poezja. Te ich wybuchy, eksplozje, ten krajobraz, walki... Nie wiem, czy ktokolwiek mógłby to lepiej zrobić, nawet mój ulubiony rysownik Ross. 

Punkt trzeci - spożywanie 

Gdy już wszystko ugotujemy, usmażymy i wypieczemy możemy jeść. Tym wygłodniałym i tym mniej, polecam rozkoszowanie się Kolektywem w całości, na jednym posiedzeniu. Nie ma co podchodzić do tego po kilka razy, bo i tak się nie da tego zrobić. Z prostej przyczyny. New Avengers: Kolektyw to tak wyborny komiks, że nie pozwoli on wam się od niego oderwać. Jego chce się czytać, pochłaniać i delektować, nawet tymi drobnymi okruszkami w postaci Young Avengers.
Aha, nie jest to jakąś zbrodnią, gdy spróbujemy tego dzieła przed zapoznaniem się z poprzednimi komiksami z serii, ale gdy przeczytamy go w odpowiedniej kolejności, będzie nam on po prostu bardziej smakował.
Od Muchy próbowałem już wiele dań i choć każde było z nich smaczne, to jednak to jest moim numerem jeden z ich menu. Jeśli jednak wam nie wyjdzie Kolektyw, no cóż, mój przepis może nie jest idealny, to kupcie go przez Internet, bo najzwyczajniej w świecie warto.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz