środa, 10 października 2012

Pierwsze wrażenia: The New Avengers: Kolektyw

Zgodnie z wczorajszą zapowiedzią otrzymałem The New Avengers: Kolektyw wydany przez Mucha Comics. Na razie skupiam się tylko na wydaniu, na treść przyjdzie jeszcze pora.
Komiks został wysłany do mnie wczoraj i już dzisiaj około godziny 8 rano dzwonił kurier, że za jakieś 2 godziny dostarczy przesyłkę. Super, komiks z rana to dobra rzecz. I jak powiedział, tak zrobił. W okolicach godziny dziesiątej otrzymałem przesyłkę (pierwszy raz w życiu w tak wczesnych godzinach).
Paczuszka została bardzo starannie zapakowana: 

- zewnętrzna warstwa - tektura

- wewnętrzna - folia bąbelkowa

Za staranność  i dbałość o to, by naszym komiksom nic się nie stało, należy się gildii pochwała. A piszę o tym dlatego, że podobno WKKM wysyłana jest w zwykłych kopertach, co może spowodować zagięcia na rogach. W każdym razie w gildii można śmiało zamawiać. Szkoda tylko, że dają tak mało folii bąbelkowej :)


Każdy wie, że na długo taki skrawek nie wystarczy. Hehe. Gildię oceniam na +bdb i z pewnością będę u nich dalej zamawiał.

Teraz pora na Mucha Comics.

The New Avengers: Kolektyw to czwarta część serii, która premierę miała nie tak dawno temu, bo podczas MFKiG w Łodzi. Album zawiera materiały, które ukazały się w New Avengers #16-20 oraz New Avengers Annual #1 - łącznie 160 stron komiksu z dodatkami. Cena to 79zł.   


Warto jednak zauważyć, że jest to dotychczas najdroższy komiks z serii: #1 - 69zł,  #2 -59zł, #3 - 65zł, ale także najgrubszy: #1 - 144s., #2 -96s., #3 -128s. W przeliczeniu wychodzi #1 - 0,48zł, #2 - 0, 61zł, #3 -  0,50zł, #4 - 0,49zł za stronę. A więc nie jest źle.



Warto również docenić Muchę, że dołączyła w swoim wydaniu Annual, gdyż w amerykańskim wydaniu go po prostu nie było. A więc mamy więcej i to się ceni.
Oczywiście ceni się również wydanie: twarda oprawa, kredowy papier, no i ten niesamowity zapach farby drukarskiej :) Do tego poza komiksem znajdziemy wszystkie okładki oraz bios Xorna


Niestety jest też minus. Nie wiem, co Hachette zrobiło w Spidar-Manie, ale tam nie zostawały ślady palców na czarnym tle, a tu już widzę, że będę musiał trzymać komiks ze schowanymi w rękawy dłońmi. A szkoda, bo to zmniejsza komfort czytania. Mucho, musisz coś z tym zrobić!  
Do tej pory stwierdzam, że Mucha jednak odwaliła kawał dobrej roboty, ale jeśli chodzi o wydanie. Postaram  się wczytać i napisać swoją opinię w każdym z aspektów: tłumaczenie, grafika i korekta, oraz skonfrontować pracę Muchy z amatorami działającymi na polskiej scenie translacyjnej. Ale to za parę dni.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz