wtorek, 20 listopada 2012

Polecacz: Inwazja zakręconych przebierańców

W najnowszym "Przekroju" czeka na nas mała niespodzianka - w artykule, którego nazwę podałem już w temacie tego posta, możemy przeczytać co nieco o cosplayu, a wszystko to powiązane jest ze zbliżającą się premierą filmu "Comic-Con Epizod V: Fani kontratakują".



Na samym początku muszę wspomnieć, że artykuł jest całkiem nieźle napisany i czytając go, żaden cosplayowiec nie powinien się poczuć urażony, gdyż grupa ta nie została przedstawiona jako szaleńcy czy wariaci, którzy na zrobienie głupiego kostiumu wydają 2 tysiące złotych. Nie, widać, że traktowani są oni jako ludzie z pasją i to mi się podoba w artykule Dominiki Węcławek.

A o czym on jest? Znajdziemy w nich wypowiedzi kilkunastu cosplayerek, które opowiadają o tej właśnie pasji, jaką jest robienie kostiumów. Znana z filmu o Comic Conie, Holly Conrad, mówi, jak potoczyła się jej kariera i jak cosplay pozwolił spełnić jej marzenia. Yaya Han, podobno najbardziej znana projektantka kostiumów, opowiada o swoich trudnych początkach, a także podaje ceny za swoje kostiumy.
Są tu uszy kucyków i kiciusiów (ceny od około 50 zł), skrzydełka nietoperzy i aniołków (50–100 zł) czy zdjęcia Han z autografem, plakaty i kalendarze (35–120 zł). Chętnie też wykona dowolny kostium na zamówienie, a cenę dopasuje do indywidualnych potrzeb i możliwości klienta.
Ale żeby ten artykuł nie był tak strasznie oderwany od naszych realiów (bo przecież wiadomo, że mekkami cosplayu są USA i Japonia), to także możemy przeczytać o tym zjawisku w Polsce. Oliwia Chrzanowska porównuje rynek polski i amerykański i mówiąc:
U nas nie ma firmy, która zatrudniłaby cię na stałe jako jej cosplayerkę. 
zdecydowanie zazdrości możliwości zarobku swoim koleżankom zza oceanu. Katarzyna „Kairi" Siedlecka, podwójna wicemistrzyni Europy w cosplayu, również chwali Amerykę i Japonię, mówiąc, że Polak nigdy by nie wydał na kostium 420$ - a za tyle właśnie sprzedała swój strój Zeldy. "Kairi" jednak wolałaby sprzedawać swoje działa rodakom.
Zagraniczne zamówienia to też ryzyko. Przecież nie ma opcji przymiarki. Raz zdarzyło mi się, że strój został odesłany z prośbą o kilka poprawek, ale ponieważ miałam dobry kontakt z klientką, wszystko szczęśliwie się skończyło 


Oczywiście ciekawostek jest o wiele, wiele więcej, ale nie ma sensu, by wymieniać je tu wszystkie. Nie ma także co się bać o to, że jakaś podrzędna dziennikarzyna napisze co ślina na język przyniesie, nie znając się na temacie. W kwestiach merytorycznych jest bardzo dobrze. Chociaż może język jest lekko nastawiony na niedzielnego czytelnika, ale nie powinien nam on przeszkadzać w odbiorze całego artykułu. Polecam!

Poza tym w numerze można odnaleźć krótką ocenę filmu "Comic-Con Epizod V: Fani kontratakują", jednak szkoda, że składa się ona tylko z 4 zdań. :(

1 komentarz:

  1. Z tym, że na zdjęciu to nie Kairi, ale Oliv. Ale miło, że cosplay staje się coraz popularniejszym tematem dla mediów. O cosplayu mówili też w Pytaniu na śniadanie.

    OdpowiedzUsuń