środa, 11 września 2013

Avengers kontra JLA!

Tak szczerze powiedziawszy, to nigdy w życiu nie zastanawiałem się, kto wygrałby w starciu: Avengers kontra JLA. Sympatia nakazuje mi trzymać z Mścicielami, ale gdybym miał postawić sporą sumę pieniędzy na którąś z drużyn, to nie byłoby tak łatwo.


Wy macie swoje typy, kto mógłby wygrać takie starcie?


16 komentarzy:

  1. Byłoby bardzo łatwo. Jasne że Justice League. Nie ukrywam, że bohaterowie DC są mi dużo bliżsi niż ci z Marvela. A Iron Mana i Captaina po prostu nie znoszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię i jednych i drugich i generalnie wiele zależy od składu, ale więcej powera jest po stronie JLA. Gdyby brać pod uwagę 'filmowe' składy; czyli Hulk, Thor, Iron Man, Kapitan, Hawkeye, Czarna Wdowa vs Superman, Aquaman, Wonder Woman, Batman, Flash, Zielona Latarnia, to z Supermanem by mógł sobie dać co najwyżej radę Hulk, Wonder Woman to poziom Thora, Latarnia zmiata Iron Mana, a Batman... to Batman :). Głos za JLA.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo iż ostatnio mam więcej do czynienia z Marvelem to mój głos idzie na JLA.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak jak Rarian pisał - w 100% moje przemyślenia :)
    JLA!

    OdpowiedzUsuń
  5. Superman i Batman są członkami JL a nie JLA. Nie jesteście geekami, tylko noobami. To dwie różne dfużyny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justice League jest jedna i nie jest to takie gówno z NEW52. Wal się noobie.

      Usuń
    2. Jest jedna i to ta z New 52. Stara to pomimo sentymentu do lat dziecinstwa... pedały w majtkach zakładanych na spodnie i pedalskich strojach rodem z pedalskiego marvela. Restart wyszedl im na dobre.

      Usuń
    3. Tylko że to DC. Sam jesteś pedał.

      Usuń
  6. Drużyny nie dfużyny miałem napisać. A jeśli chodzi o walke to JL by zmiotło Avengers w każdym składzie. Nawet jakby walczyli wszyscy rezereowi avengersi i składy kontra JL, JLA, JLI, JLD to Ligi ich miażdżą w sekunde.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hehe, jakie to dziecinne.....

    OdpowiedzUsuń
  8. JL (nie łapcie mnie za słówka, czy jest to JL czy JLA; przyznaję się bez bicia - nie jestem geekiem ;-D raczej ma większe szanse nad Avengers, ale Mściciele znowu nie są tacy bez szans. Ujmę to tak: przeciętny skład JL jest silniejszy niż przeciętny skład Mścicieli, ale gdyby wziąć najsilniejszy skład M, to mieliby spore szanse. Po stronie Ligi, problemem byłby Super mężczyzna i Zielona Latarnia, ale z Superem mógłby walczyć Bóg Młotów lub Zielony Potwór naszprycowany promieniami Gamma (nie mówiąc już o tym, że gdyby skądś, nie ważne skąd, M wzięliby zielone kamyki z planety Supera to nawet pięcioletnie dziecko z nim by wygrało). Poza Bogiem Młotem i Zielonym Potworem do M można by dokooptować Szkarłatną Wiedźmę, córę Mistrza Magnetyzmu i już szala się bardziej przechyla na stronę M (nawet bez zielonych kamyków po stronie M). Żelazny Mężczyzna (Ajronmen) znowu też nie jest taki słaby. Ameryka to Ameryka. Ten podwodny król rodem z DC jest na równi z podwodnym królem z rodem Marvela, a jeden człowiek nietoperz (choć Nietoperek to Nietoperek, jak mawiają nasi południowi sąsiedzi) sam nic nie zdziała. Ale przede wszystkim, trza dodać, że Mściciele mają większe szanse nad Ligą, BO ja ich bardziej lubię i tak jest, że wszystkimi opiniami fanów/geeków w rodzaju kto kogo, kto z kim i tym podobne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Już raz Doomsday udowodnił, że da się pokonać Supermana nie używając kryptonitu. Hulk dysponuje nieograniczoną siłą, im większe baty zbierałby od Człowieka ze Stali tym stawałby się silniejszy więc tu widzę przewagę Zielonego. Thor również raczej nie miałby problemów by uporać się z Green Lanternem czy Wonder Woman. Jedynym realnym zagrożeniem dla Avengers, mógłby być co najwyżej Batman i nie piszę tego jako żart, Gacek ze swoją inteligencją i umiejętnościami strategicznymi mógłby znaleźć słaby punkt przeciwników i wykorzystać to w odpowiednim momencie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie w ostatecznym rozrachunku, Doomsday udowodnił że nie da się pokonać Supermana:)

      Usuń
    2. Oczywiście, twórcy musieli zostawić dla Esa otwartą furtkę, więc wymyślili jakąś śpiączkę przypominającą śmierć, fakty jednak faktami, Doomsday dzięki swojej sile i waleczności pokonał Supermana nawet jeśli nie pozbawił go ostatecznie życia. Myślę, że taki Hulk jest o wiele potężniejszą istotą niż pogromca Kal Ela, przemawia za nim fakt, że właściwie nigdy się nie męczy, błyskawicznie regeneruje rany czego Człowiek ze Stali nie potrafi.

      Usuń
  10. Słuchajcie. Wy Wszyscy tutaj piszecie, że Supermana może pokonać tylko ktoś od niego silniejszy fizycznie. Ale przecież można by go inaczej pokonać, tym bardziej, że wg mnie Super jest tak samo niezniszczalny jak Zielony Potwór (pod względem fizycznym). Naprzeciwko Supera można by walnąć kogoś kto dysponującego psychicznymi mocami (nie jestem jak już pisałem wyżej geekiem, więc nie wiem czy M kogoś takiego mieli czy nie, ale chodzi mi kogoś takiego jak np. Jean Grey, Emme Frost, Kukułki czy Pana X z X-Menów). Pytanie tylko czy Super jest czy nie jest odporny na taki atak (jak wyżej, nie siedzę tak mocno w uniwersum DC, więc nie wiem), jeżeli jednak nie, to posyła się na przeciw niego Szkarłatną Wiedźmę (tą z wersji upadku Mścicieli lub z domu M), która by wysłała go w inny wymiar rzeczywistości, gdzie nie byłby Super (tzn. tak by mu się wydawało) tylko zwykłym zjadaczem chleba i już.
    Wy wszyscy myślicie tylko, że naprzeciwko kogoś kto jest silny fizycznie trza walnąć kogoś kto jest silniejszy od niego fizycznie, a jednocześnie piszecie, że jedną z najgroźniejszych postaci po stronie Ligi jest Nietoperek, bo używa głowy i myśli, tak jakby po stronie M byliby sami kretyni, którzy by nie umieli walczyć sposobem i umieli tylko na siłę (Supera) odpowiadać tą samą/większą siłą (Hulk/Thor/itp).
    Nie mówiąc już o tym, że mogliby na przeciw Supera, Latarni i tego mieszkańca 4 planety od słońca (z tego co pamiętam, dysponował psychicznymi mocami, więc też był niebezpieczny), kogoś, kto by z nimi nie wygrał, ale by ich przetrzymał/związał ich walce/osłabił, a inni by wykończyli w tym samym czasie resztę żeby łatwiej można by ich pokonać później osamotnionych, a nie w grupie, albo coś w ten deseń.
    A w ogóle z kto napisał, że walka miałaby byś uczciwa? Jeżeli by M zaczęli by przegrywać to by wezwali posiłki w rodzaju Fantastycznej 4 lub poprosili o pomoc ludzi X i zmietliby Ligę wspólnymi siłami z powierzchni wszechświata.

    OdpowiedzUsuń
  11. A Superman poprosiłby o pomoc mr. Mzllypipka, tego karzełka z kosmosu, który jednym życzeniem rozniósłby cały świat Marvela.
    A tak na serio, to nie jestem pewien czy jakiś telepata dałby radę Supermanowi. Też nie siedzą mocno w DC, ale z tego co pamiętam w projekcie Cadmus pracuje niejaki Dubbilex a i sam Brainiac jeśli się nie mylę to potężny telepata. Gdyby postaci posiadający moce psychiczne mogli sprostać Supermenowi, Luthor nie bawiłby się w szukanie kryptonitu tylko nasłał jakiegoś zbira, który przejąłby kontrolę nad ESem albo chociaż usmażył mózg czyniąc warzywkiem. Niemniej nie spotkałem się nigdy z komiksem, w którym ktoś próbował w ten sposób pokonać Supermana.
    Owszem, Człowiek Ze Stali może wydawać się niezniszczalny, ale znów przywołując Doomsdaya, ma swoje ograniczenia i odpowiednio silne bydle, jest w stanie go zranić, czego o Hulku powiedzieć nie można, bo nawet jak dostanie mocne baty to i tak zaraz się zregeneruje jak Wolverine.

    OdpowiedzUsuń