piątek, 22 listopada 2013

Niezwykła historia Marvel Comics - pierwsze wrażenie.

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa SQN w końcu do moich łapek trafiła długo wyczekiwana przeze mnie książka - "Niezwykła historia Marvel Comics". Zanim jednak zabiorę się na poważnie do czytania, postanowiłem napisać kilka słów o pierwszym kontakcie z książką - jaka jest, co mi się podoba itd. Choć nie jest to łatwe w tym momencie, bo jednak zawartość książki kusi... :)



Zaraz po wyciągnięciu książki ze szczelnie zaklejonej koperty bąbelkowej (żaden róg nie ucierpiał) moją uwagę zwróciła nie okładka, ale grubość książki. Szczerze to nie spodziewałem się tak opasłej pozycji. Owszem, wiedziałem, że będzie gruba, wszak około 500 stron to przecież nie mało, ale i tak mnie to zaskoczyło. Oczywiście na plus. 

Na zdjęciach nie wydaje się być grubą pozycją, ale jest...


...jak prawie trzy tomy Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela...


...trochę grubsza niż Essential od Mandragory (w tym przypadku ess X-Men tom1)...


...dwanaście luźno leżących zeszytówek od Dobrego Komiksu...


...trochę cieńsza niż puszka napoju Heroes...


...oraz tak samo gruba jak Zaćmienie Stephenie Meyer.


Takie porównanie pewnie lepiej pozwoli wam uzmysłowić sobie, o jakiej grubości książki mówimy. Teraz cena okładkowa 59,90zł wydaje się być usprawiedliwiona.

Okładka książki też mi się bardzo podoba i uważam, że jest o wiele lepsza niż ta z oryginału.


Więc tu należą się brawa dla wydawnictwa za zmianę. Oczywiście "nasza" okładka jest twarda i wytrzymała - w moim wypadku przeżyła bez szwanku transport Pocztą Polską, a to już o czymś świadczy - oraz posiada na dużych napisach, gwiazdce Kapitana oraz kółku Iron Mana specjalną warstwę, która dodaje jej profesjonalizmu (zabijcie mnie, nie wiem jak się to nazywa, ale nie jest takie śliskie jak reszta książki tylko błyszczące).

Dla osoby, która od kilku lat chłonie wszelkie książki jedynie w formie ebooków i tylko na papierze czyta komiksy, bardzo miłym zaskoczeniem była... zakładka w książce!


Dla mnie to baaardzo miły dodatek. Również plus dla wydawnictwa.

Więc jest już kilka plusów, ale czy są jakieś minusy? No niestety są, choć nie każdy może uznać je za wady tej książki.

Bardzo nie podoba mi się papier w książce. Nie jest on śnieżnobiały, który lubię najbardziej, lecz lekko już przyżółknięty (którejśtam jakości). Zdjęcia może nie oddają tego tak dobrze, ale myślę, że wiecie, o czym mówię. Zrozumiałe jest, że spowodowane jest to ceną. Przy bielutkim papierze cena książki pewnie skoczyłaby o kilkadziesiąt złotych do góry.
No ale cóż, taki już jestem, lubię, jak wszystko wygląda porządnie (dlatego tak bardzo lubię strony w komiksach np. w WKKM).


Co jeszcze? Obrazki. Przeglądnąłem książkę i znalazłem raptem dwa. Jeden, który widzicie poniżej, oraz drugi na samym końcu książki przedstawiający Stana Lee i Jacka Kirby'ego. Tyle. Może się mylę i może ta książka tak wspaniale przedstawia historię Marvela, że nie potrzebuje obrazków, ale co innego przeczytać i wyobrazić sobie np. jak wyglądała pierwsza siedziba Marvela, a co innego zobaczyć ją na zdjęciu. To tak jakby powycinać wszystkie zdjęcia z podręcznika do historii i zostawić sam tekst. Dziwne, choć kto wie, może w tym przypadku się sprawdzi.


Dla mnie to tyle, teraz zostało mi tylko zapoznać się z treścią, która mam nadzieję okaże się ciekawsza niż Batman i filozofia, gdzie przebrnąłem tylko przez kilka początkowych rozdziałów, usinając co chwila w trakcie czytania. Miejmy nadzieję, że będzie dobrze. :)

12 komentarzy:

  1. Ten efekt na okładce o którym piszesz nazywa się lakierowaniem miejscowym. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lakierowanie miejscowe, lakierowanie miejscowe... zapamiętane! Dzięki! :)

      Usuń
    2. a nie "lakier wybiórczy"?

      Usuń
  2. Zaćmienie? Zaćmienie?! I ty Geeku też? Umiera moja wiara w ludzi...

    No chyba, że od siostry zabrałeś, ale nawet wtedy... To do np. Strażników już nie było można tego przystawić?

    God-dammit! (głęboko oddycha, wdech, wydech, wdech...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze mówi, polać mu

      Usuń
    2. Hej, Anonimowy to teraz się trzymaj :) Zaćmienie jest moje, a Strażników... nie mam! :)
      I oddychaj, głęboko! :D

      Usuń
  3. Również mnie uderzył brak obrazków. Dobrze byłoby widzieć tych wszystkich ludzi, o których się czyta.
    Ale z drugiej strony wpłynęłoby to na cenę książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. To posłuchaj mojej NIEZWYKŁEJ HISTORII to się uśmiejesz: aby zdobyć egzemplarz NIEZWYKŁEJ HISTORII MARVELA w jednym z poznańskich Empików trzeba (a przynajmniej trzeba było - dane z zeszłego poniedziałku) zajrzeć właśnie do małego pokoiku (kanciapki, etc. :-) ) z literaturą dla młodzieży/young adults gdzie egzemplarze HISTORII leżą sobie radośnie na stoliczku z nowościami :-)

    Jest pewnie w tym jakaś logik - choć na chwilę obecną nie wiem jaka..:-) inna historia że szukałem kolejno: na półkach z nowościami wydawniczymi, biografiami/literaturą popularnonaukową oraz - naturalnie - w dziale z komiksami..

    Reasumując: jeśli nie masz w zwyczaju rzucić okiem czy nie pojawiła się czasem najnowsza część romansidła o wampirach to omawianej rzeczonej książki NIGDY nie znajdziesz!!! ;-) (Kandor)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaraz.. czyli że w tej książce nie ma żadnych obrazków z komiksów? Żadnych czarno-białych wersji okładek? Pasków? Czegokolwiek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są 2 obrazki: 1 już zobaczyłeś na zdjęciu wyżej. A drugi znajduje się na samym końcu książki. Tyle.

      Usuń
  6. Hej. Jako, że pracowałem przy polskim wydaniu książki, to wyjaśnię krótko, czemu nie ma w niej większej ilości grafik. Z powodu tego, że książka Howe'a jest obrazoburcza, bezpardonowo pokazuje jakie świństwa działy się za drzwiami siedziby, a także burzy w jakiś sposób mit stworzony przez Stana Lee, to sam Dom Pomysłów nie przepada za tą pozycją. Z tego powodu nie pozwolił na wykorzystanie grafik związanych z wydawnictwem oraz jego komiksami (podobnie jest z okładką, która musiała być trochę enigmatyczna). Takie stanowisko Marvela chyba jednak idealnie zachęca do czytania, bo skoro nie ma ich błogosławieństwa, to czytelnik ma pewność, że nic nie zostało ułagodzone aby przypodobać się nowojorskiemu molochowi. Gorzka prawda o rynku komiksowym, która jednak iskrzy się miłością do medium. I narkotyki. Dużo, dużo narkotyków, przy pisaniu kosmicznych komiksów ;]

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobra - Empik koniec końców przeniósł NIEZWYKŁĄ HISTORIĘ na bardziej eksponowane miejsce - jej miejsce w dziale dla młodzieży tak jakby zajęło ZIEMIOMORZE :-) - ale tym razem spoko: niech się młodzież uczy klasyki :-) (Kandor)

    OdpowiedzUsuń