środa, 31 grudnia 2014

9 rzeczy, które sprawiły, że to był udany rok na blogu!

Koniec roku to idealny czas na zrobienie własnego „rachunku sumienia” i podsumowania swojego życia, swojej działalności, planów i innych – wiecie, o co mi chodzi. Dlatego ja, żeby nie być gorszy, skoro „wszyscy” robią, postanowiłem przedstawić wam dziewięć rzeczy, które miały miejsce w tym roku i sprawiły, że w dalszym ciągu mam ochotę prowadzić tego bloga. I jak tak teraz o nich myślę, to paszcza sama się mi sama uśmiecha – bo to same miłe rzeczy!


Rzecz pierwsza – WY!

Zacznę od najważniejszej. Najważniejsi jesteście wy i to wasza obecność sprawiła, że w dalszym ciągu chcę robić to, co robię, i cały czas rozwijać się. To, że wchodzicie, że komentujecie, udostępniacie, nadsyłacie, poprawiacie, rozmawiacie i robicie to tak często! Nie wierzycie? To zobaczcie: w chwili publikacji tego tekstu blog zaliczył 903 449 wyświetleń (w marcu było 500 000) i napisaliście 3978 komentarzy. Te liczby niesamowicie motywują. Za wszystko dziękuję!


Rzecz druga – Fejsbuki

Do miliona wyświetleń bloga jeszcze trochę brakuje (dajcie mi 2 miesiące J), ale nie tak dawno temu na Facebooku pękło 1000 fanów (obecnie 1037). Tysiąc fanów to była taka nierealna kiedyś granica, którą chciałem osiągnąć. Licznik stanął na 600-paru i nic nie wskazywało na to, żeby kiedykolwiek zaczął piąć się ku górze. No ale powoli, małymi kroczkami liczba fanów rosła i rosła, i udało się. Teraz „nierealne” jest 10 000. Twitter jeszcze raczkuje, ale ma i tak okrągłą liczbę 60 śledzących.


Rzecz trzecia – Oni

Kim są oni? Nie, to nie obcy z kosmosu. Oni to duże i małe firmy, z którymi udało mi się nawiązać współpracę w tym roku – niektórzy zgłosili się sami, niektórych sam molestowałem, ale koniec końców, działamy razem. Kto w tym roku dołączył do grona przyjaciół Geeka? Disney Polska, Helios, TeeGlobe i Szafa Sheldona. Powinienem wspomnieć w tym miejscu o jeszcze jednej firmie, ale jako że dopiero trwają rozmowy, nie mogę tego zrobić. Jest to ogromna firma, która znana jest na całym świecie i jak pójdzie wszystko po mojej myśli, to będę najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi! Zresztą przy każdym nawiązywaniu współpracy jestem niesamowicie szczęśliwy, bo zawsze coś z tego mamy! J




Rzecz czwarta – PeeL

Mała rzecz, raczej przynosząca radość tylko mnie. Od dłuższego czasu wkurzał mnie długi adres bloga – nie dość że z dopiskiem blogspot.com, to jeszcze z beznadziejnym dywizem w środku. Szczerze powiedziawszy, gdy zakładałem bloga, nie spodziewałem się sukcesu, ba, myślałem, że podzieli on los moich wcześniejszych blogów, więc nazwą ani adresem się nie przejmowałem – i teraz w sumie mamy tego efekt. Adres bloga swoją drogą, logo swoją. No ale już trudno. W tym roku postarałem się o jego skrócenie do polskigeek.pl. Co prawda wszystko stoi jeszcze na blogspocie, ale już od pewnego czasu trwają prace nad Geekiem 2.0, który być może ujrzy światło dzienne w przyszłym roku.



Rzecz piąta - Łeby

W tym roku miałem wielkie szczęście – jaki webcomic chciałem, taki udało mi się załatwić. Napisałem do Johna Kovalica o Dork Tower, udało się. Napisałem do Eddie’ego DeAngelini o Collectors, proszę bardzo (przy okazji gość się strasznie ucieszył, że ktoś z Polski chce promować jego twórczość – to bardzo miłe). Wysłałem maila o Let’s Be Friend’s Again – i chwilę później komiks zagościł na blogu. Oczywiście zgoda twórcy i sama możliwość porozmawiania z nim zawsze cieszy, a jego wsparcie na facebooku czy twisterze zawsze wprawia mnie w ekscytacje. Tu warto podziękować mojej ekipie za to, że chce im się to robić ze mną!







Rzecz szósta - Exy

W sumie to nie wiedziałem jak to nazwać, ale chodzi mi o rzeczy, które robię sam. W zeszłym roku były to tylko ciekawostki, w tym roku postanowiłem dodać kolejne dwie rzeczy – Ligę Frajerów oraz Zgadnij, kto to. Co ciekawe, wszystkie te rzeczy wymyśliłem pod prysznicem (chyba to moje najlepsze miejsce do myślenia). Jako że chciałbym, żeby blog się rozwijał i nie stał w miejscu, a moja głowa jest naprawdę pełna pomysłów, cieszę się, że udało mi się rozwinąć te dwa projekty. Kto wie, może w przyszłym roku zobaczycie jeszcze jakieś inne tego typu rzeczy, które chyba są tylko na moim blogu.





Rzecz siódma – Hot or Not?

Jeden obrazek, a daje tyle radości. I to w magazynie Follower! Już dziękowałem za to, ale zrobię to jeszcze raz: dziękuję!



Rzecz ósma - Praprepro

W tym roku, dzięki nawiązaniu współpracy z Disneyem, a więc dzięki prowadzeniu bloga, pierwszy raz w życiu mogłem się wybrać na przedpremierę czegokolwiek do kina. W życiu bym nie pomyślał, że coś takiego mnie spotka! Niby to tylko Star Wars: Rebelianci, ale ja o czasu otrzymania biletów, jarałem się tym niesamowicie. Co z tego, że dojazd trwał dłużej niż sam film (a potem trzeba było jeszcze wrócić). Jedna z przyjemniejszych rzeczy, serio!



Rzecz dziewiąta – Tyyyyle geeków


Skoro było o wyjeździe do kina, to koniecznie trzeba napisać również o podróży na MFKiG, gdzie gościłem pierwszy raz w życiu. Atmosfera cudowna, ludzie niesamowici, komiksy świeżutkie, plakat… zgubiony. Można się było oderwać od życia i spędzić niesamowicie czas. Co z tego, że do Łodzi daleko – warto było i już. Dlatego w tym roku do MFKiG (oczywiście) dopisuję Pyrkon i Komiksową Warszawę. Oj, będzie się działo!


I to by było na tyle - z pewnością więcej rzeczy dałoby się wyciągnąć, ale postanowiłem ograniczyć się do dziewięciu, które w pamięci zapadły mi najbardziej. To był naprawdę niesamowity rok i wszystko wskazuje na to, że 2015 będzie jeszcze lepszy! Bądźcie ze mną! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz