piątek, 9 stycznia 2015

Figurki z Eaglemossu - czy warto je mieć?

Kilka dni temu w Internecie pojawiła się zupełnie znienacka wiadomość, że wydawnictwo Eaglemoss pragnie uczcić 75-lecie Batmana zestawem figurek z najbardziej rozpoznawalnymi bohaterami z DC. Na forach zawrzało: warto? nie warto? a jakie? a ile? itd. I w sumie nie ma się co dziwić, bo wydawnictwo Eaglemoss popełniło spory błąd - nie umieściło na swojej stronie kilku ważnych informacji, jak chociażby to, jak wielkie są figurki (skala 1:18 niewiele mówi), oraz wrzucono bardzo małe zdjęcia, przez co nie widać detali. Dlatego postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i po zaledwie dwóch mailach stałem się posiadaczem zestawu figurek, które fizycznie zawitały do mojego domu dopiero wczoraj.
I to, jakie one są naprawdę, postaram się wam opisać i zaprezentować niżej.



Wydawnictwo Eaglemoss powinniście znać, bo kilka lat temu zasypało nas czymś, co nazywało się Marvel Kolekcja Figurek, które o ile dobrze pamiętam pojawiały się co dwa tygodnie aż do 75 numeru i każdy numer kosztował 24,99zł. Moja niepewność bierze się stąd, że nie kupowałem wtedy tych figurek dlatego, że nie miałem pieniędzy, a także dlatego, że gdy jakimś cudem udało mi się uzbierać na Kapitana Amerykę, okazało się w domu, że mój egzemplarz nie ma nosa... To było smutne.

Tym razem miałem nadzieję, że nikomu nie będzie brakowało żadnej części ciała - ale o tym za chwilę.

Jeśli zamówicie w wydawnictwie te figurki, nie zdziwcie się, że otrzymacie naprawdę dużą paczkę. Serio, jest naprawdę duża! W pierwszej chwili pomyślałem, że znajduje się w niej 2-3 zestawy figurek. Ale nie. W pudle znajdziecie trochę folii bąbelkowej oraz... białą kopertę bąbelkową, w której zapakowane jest pudło z figurkami.

Pudło samo w sobie nie jest jakieś przesadnie duże, powiedziałbym, że średnie. Ma 31,5 cm x 22,5cm x 8cm, waży 892 gramy i ozdobione jest grafikami z Gotham City. Z tyłu zaś znajdują się krótkie biosy postaci. Szkoda, że po angielsku.


A jak przyjrzycie się powyższemu zdjęciu, po jego lewej stronie zauważycie srebrne koło - to unikatowy numer seryjny. W Marvel Kolekcja Figurek postacie miały swój własny numer pod podestem, na którym stały. Tu numer znajdziecie tylko na pudełku - i szkoda, bo moje pudełko z pewnością niebawem zniknie gdzieś w odmętach strychu/piwnicy.


Taaak, otworzyłem pudełko ze złej strony i rozdarłem "pieczęć". Trudno. Idziemy dalej. W pudełku znajdziemy:

- cztery figurki w plastikowym opakowaniu zabezpieczającym. I chwała za dobre zabezpieczenie! Przez to wszystkie kończyny postaci są na miejscu :)


- 48-stronicowy magazyn z Batmanem na okładce.


Jako że wiem, że najbardziej czekacie na figurki, więc zacznę od magazynu! No dobra, od figurek.

Jak już widzieliście, box zawiera cztery figurki: Batmana, Catwoman, Two Face'a i Jokera. Każda z nich jest "wykonana przez mistrzów modelarstwa, odlana z żywicy metalicznej, a następnie ręcznie pomalowana i umieszczona na grawerowanej podstawce DC COMICS". Proste.

Batman


Zagadka: Ile to jest 1/18 Batmana? Okazuje się, że to 13cm (z podstawką). Może Batman nie jest największą figurką (przegrywa przez karabin Two Face'a), ale z pewnością jest najcięższą spośród całej czwórki - waży 113 gramów. Dla mnie jest najlepszą figurką - dopracowaną i dobrze pomalowaną. Może poza typu "foch", nie jest jakaś rewelacyjna, ale da się ją przeżyć. No i pelerynka jest świetna.



Catwoman


O Catwoman najbardziej się bałem - że ogonek się jej złamie, że pogubi palce itd. ale całe szczęście niepotrzebnie. I właśnie przez te elementy jest dla mnie najdelikatniejszą figurką - broń Boże, nie dawajcie Kotki dzieciom do zabawy! Gwarantuję, że wróci niekompletna. Catwoman ma 12,5cm (z podstawką) i waży 60 gramów (czyli prawie dwa razy mniej od Batmana). Podobają mi się jej srebrne dodatki: klamerka przy butach, pasku, zamek pod szyją i okulary. Poza raczej mało seksowna jak na Catwoman, ale "detale" są. :)


Joker


Joker jest jak... Joker. I to chyba największy argument. Ma najlepszą ze wszystkich pozę, rozdziawiony uśmiech (plus za maskę, minus, że trochę mało dopracowana) i fajne detale: nogawki, marszczenia itp. Jest wysoki na 12,8cm (z podstawką) i waży 64 gramy.


Two Face


Two Face podoba mi się najmniej. Nie podoba mi się jego kolorystyka (w komiksach też), twarz ma trochę pokraczną, a moneta w dłoniach zupełnie nie wygląda jak znany atrybut Two Face'a. Szkoda, bo wolałbym zobaczyć tu zamiast niego Robina lub chociażby Riddlera. Jak wspominałem, jest najwyższy (nadrabia bronią) ma 13,8cm (z podstawką) i waży 84 gramy.


A tak się prezentują figurki razem:



Dla porównania. Jeśli macie jakąś figurkę kupioną w Marvel Kolekcja Figurek, to możecie porównać sobie ich wielkość z tym boxem.


Kapitan Ameryka bez nosa jest dużo niższy od Batmana, a zarazem cięższy, bo waży 129 gramów (fakt, zrobiony z innego materiału).

Ogólnie rzecz biorąc, figurki, czyli to, co powinno być w tym zestawie najważniejsze i najlepsze są dobrze zrobione. Nie zauważyłem nigdzie żadnych niedomalowań, odprysków czy innych tego typu wad. Owszem, czepiać się można póz, ale z pewnością nie wykonania. Pomimo że wymieniłbym Harveya, figurki oceniam na duży plus, a to powinno dobrze świadczyć o wydawanym przez Eaglemoss zestawie.

Magazyn

Od razu się przyznaję - nie przeczytałem go jeszcze. Zdążyłem go przekartkować, poczytać wyrywkowe zdania i pooglądać obrazki. Wydany jest bardzo ładnie na grubym błyszczącym papierze, ma dużo obrazków, jeszcze więcej tekstu i jest całkowicie po angielsku - nad czym bardzo ubolewam, bo z pewnością dużo czasu zajmie mi, zanim go przeczytam. W tym wypadku bardzo ubolewam, że Eaglemoss nie pokusiło się o zrobienie tłumaczenia tego magazynu jak to miało miejsce w przypadku Marvel Kolekcja Figurek. Bo treści z pewnością są zacne - wystarczy spojrzeć na spis treści poniżej.






Wiem, że to tylko dodatek do figurek, ale warto by mieć coś takiego po polsku. Szkoda.

Cieszy mnie ogromnie, że ktoś w Eaglemossie wpadł na pomysł uczczenia 75-lecia Batmana tymi specjalnymi figurkami w Polsce. Cieszy mnie nie tylko ten fakt, ale również i te figurki - spodziewałem się czegoś pokroju Kapitana Ameryki bez nosa, a otrzymałem naprawdę solidnie wykonane figurki. Owszem, chciałbym, żeby były dużo większe, inne, z jakimiś dodatkami, w lepszych pozach, może ruchome, ale tych również jestem zadowolony - z pewnością się ich nie pozbędę i na pewno będą stały na widoku w moim pokoju. Nie są idealne, to wiadomo. Największym minusem jest jak dla mnie magazyn - naprawdę żałuję, że nie został przetłumaczony, bo świetnie uzupełniałby te figurki. Kontrowersyjna wydaje się też cena - 269zł plus wysyłka, ale czy to dużo, czy w sam raz - na to pytanie musi odpowiedzieć sobie każdy z nas osobiście. Ja tyle za komiks bym nie dał, ale za klocki LEGO, gadżety czy figurki - czemu nie :)


Dziękuję wydawnictwu Eaglemoss za przekazanie figurek do recenzji.


8 komentarzy:

  1. Figurki prezentują się przyzwoicie, ale cena zdecydowanie zbyt wysoka.

    OdpowiedzUsuń
  2. dokładnie, już były w koszyku a tu... 269 zł :O zdecydowanie za dużo, za 250zł można kupić ponad 20 figurek z kolekcji Marvela (używanych, ale w bardzo dobrym stanie). Przykładowo Kapitan - 8zł (i ma nos :) ).

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta cena to jakiś żart, w tej kwocie kupiłbym 3 figurki po 21 cm od NECA, więc i wykonanie o niebo lepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja właśnie za komiks bym tyle dał, a nawet daję i to dużo więcej za omnibusy.

    BTW Geeku, naprawdę nie znasz angielskiego? W ten sposób omija Cię masa świetnych komiksów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Osobiści przestrzegam przed zakupem tych zestawów od Eaglemoss Polska. Mimo bardzo wysokiej ceny moje przyszły żle zapakowane, w uszkodzonych opakowaniach i wybrakowane !!!

    OdpowiedzUsuń