wtorek, 10 lutego 2015

Z Archiwum X: Wyznawcy - recenzja

Niedawno, dzięki uprzejmości wydawnictwa SQN, przedpremierowo wpadł w moje ręce komiks Z Archiwum X – Wyznawcy, który jest oficjalną kontynuacją znanego serialu. Niestety utknął w długiej kolejce rzeczy, które muszę przeczytać/ograć/oglądnąć/zrobić… Ale w końcu się udało! Komiks na naszym rynku wydano w mocnej, twardej oprawie, która na froncie, boku i tylnej okładce ma elegancko wykonane napisy i dodatki w postaci jakby „połyskliwej naklejki” z świetnymi rysunkami Carlosa Valenzuela. Komiks ma 128 stron i wydrukowano go na kredowym papierze. .Tu dodam, że starałem się jak mogłem unikać wszelkich informacji o komiksie i jego zawartości, jakie pojawiały się w internecie i po obejrzeniu okładki i aż do otwarcia pierwszych stron byłem przekonany, że w środku znajdę równie piękne rysunki… Niestety… Tak nie było. Ale o tym później. 

Serii Z Archiwum X nie trzeba nikomu przedstawiać, nie ma chyba osoby, która nie widziałaby choć jednego odcinka lub w ogóle nie słyszała o serialu czy filmach na jego podstawie. Tu warto dodać, że nakładem wydawnictwa TM-Semic na przełomie 1997 i 1998 roku ukazało się w Polsce sześć zeszytów komiksu Archiwum X przenoszących przygody Muldera i Scully na papier. Sam serial ukazywał się w TVP2 od 1996 i zakończył swą emisję 9 sezonem w stacji Tele5 w 2013 roku. A jakby tego było mało, do całości dochodzą dwa filmy kinowe i kilkadziesiąt książek bardziej lub mniej opartych na wydarzeniach z serialu.


Już na samym początku komiksu zostajemy rzuceni w wir akcji, Dana ucieka przed nieznanymi, mrocznymi postaciami, stara się wykonać połączenie telefoniczne i automat wita ją, tytułując „doktor Blake”. Doktor Blake? O co chodzi? A no właśnie, polecam choć troszkę odświeżyć sobie wydarzenia z ostatnich dwóch sezonów, bo jest to w końcu kontynuacja, czyli nie ma wstępu czy słów wyjaśnienia - od razu wchodzimy w akcję. Duet Harris i Carter idealnie oddaje klimat znany z serialu, szybkie przeskoki akcji i zmiany lokacji plus trzymające w napięciu zakończenia „odcinków”, to wszystko w połączeniu z kreską Michaela Walsha bardzo dobrze się czyta. Teraz małe sprostowanie, już na wstępie narzekałem na rysunki, widzicie, z Walshem jest tak, że trzeba się wczuć w jego prace. Na początku byłem bardzo zawiedziony, liczyłem na szczegółowe, tętniące życiem ilustracje podobne do tych z okładki, a dostałem proste tła i skąpo rysowane postacie. Dopiero po pierwszym numerze przywykłem do specyficznych, surowych rysunków, które naprawdę idealnie pasują do tego komiksu, paleta kolorów, z których korzysta Jordie Bellaire nadaje mrocznego, dusznego wręcz klimatu. Na karty komiksu, poza dwójką głównych bohaterów, powracają także Skinner, Palacz, czy też agenci Doggett i Reyes - wszyscy połączeni nowym spiskiem, wyciekiem danych z FBI na temat spraw z Archiwum X, i pojawieniem się tajemniczych Akolitów, obcych, którzy pragną odnaleźć dziecko Scully. Całość składa się z pięciu części, które za każdym razem kończą się tak, że koniecznie musimy wiedzieć CO BĘDZIE DALEJ! SQN oddało w nasze ręce kawał dobrej lektury skierowany do fanów serii. Porządna oprawa, dobry papier i to wszystko w niesamowicie przyzwoitej cenie 39,90! A w połączeniu z różnymi promocjami w sklepach, można wyrwać jeszcze taniej!


Warto również zaznaczyć, że podobnie jak wcześniejszy komiks tego wydawnictwa - Synowie Anarchii - Archiwum X: Wyznawcy wydane jest w mniejszym od standardowego komiksu, jaki dostajemy od Muchy czy Egmontu, formacie, co w sumie w niczym nie przeszkadza czytelnikowi (może urazić jedynie osoby, które lubią, gdy komiksy równo układają się na półce). Cieszy również fakt, że pokuszono się o dodatki - na końcu znajdziemy galerię z ilustracjami różnych artystów (łącznie 5 stron)i kultowy plakat znany fanom serialu.


Komiks ten polecam wszystkim, którzy znają serial, ale odradzam każdemu, kto chce od tego komiksu zacząć swą przygodę z serią Archiwum X z prostego powodu - za dużo jest w nim rzeczy, przy których musiałyby zostać wstawione ramki z przypisami typu - skąd, co i jak. Sporną kwestią i wręcz przerażającą przy pierwszym kontakcie mogą być rysunki, ale uwierzcie mi, idzie się do nich przyzwyczaić – zresztą fabuła jest na tyle ciekawa, że każdy będzie przeglądał tylko dymki z tekstem, żeby jak najszybciej poznać odpowiedzi na postawione pytania. Najważniejsze w komiksie jest to, że przygody Foxa i Dany ani trochę się nie zestarzały, a po lekturze człowiek ma ochotę jeszcze raz oglądnąć serial, ale chyba żona by mnie zamordowała. :D

A na koniec filmik:


I ocena:

Autor: Grzegorz

1 komentarz: