sobota, 16 maja 2015

Komiksy chyba przestały mnie już jarać...

W zeszły piątek napisałem na Facebooku, że przez weekend będę niedostępny. Nie wdawałem się w żadne szczegóły, nie mówiłem wam, dokąd się wybieram ani co będę tam robił. Dziś mogę zdradzić wam, że z rodziną wybrałem się na zwiedzanie Mediolanu. Miał to być szybki wypad połączony ze zwiedzaniem zabytków oraz tzw. window shoppingiem - czyli oglądaniem okropnie drogich ciuchów (do niektórych nawet szkoda wchodzić, bo wiadomo, ze człowieka nie stać nawet na skarpetki). Przechodząc w sobotę śliczną uliczką Corso Vittorio Emanuele II, moim oczom ukazał się sklep Disneya - nie mogłem tam nie wejść i nie zrobić kilku zdjęć!  




Nigdy w życiu nie byłem w sklepie Disneya (w Smykach i innych pojawiają się oczywiście rzeczy Disneya, ale nie jest to jednak to samo), ale samo wejście sprawiło, że poczułem się jak w raju, jak dziecko w basenie pełnym piłek lub w fabryce czekoladek lub jakichś innych żelków. Magia! Uwielbiam filmy Disneya, dlatego mój zachwyt rósł z każdą odkrywaną rzeczą w sklepie.



Zresztą ten zachwyt widać na zdjęciach - a dokładnie na ostrości niektórych. Przepraszam, ale robiąc zdjęcia jednej rzeczy, wzrokiem podążałem już za kolejną.  


Co ciekawe, w zachwycie nad gadżetami Disneya nie byłem sam - razem z mamą i siostrą odkrywaliśmy sklep i co rusz było słychać: Patrz! O, zobacz to! Kup mi to! Kup, kup, kup! Musisz to mieć! Nawet moja mama zagroziła, że bez pluszowego Olafa nie wyjdzie ze sklepu. Czysta ekscytacja!



Byłem już w kilku sklepach komiksowych z prawdziwego zdarzenia - chociażby w Forbidden Planet w Edynburgu - i wydawało mi się, że jestem w raju, ale dopiero tu okazało się, że jednak istnieje coś lepszego niż komiksowy raj. Tym czymś jest sklep Disneya, w którym można kupić wiele wspaniałych cudeniek (jako że obfotografowałem pewnie jakieś 80% sklepu, możecie się przekonać, jak tam było i co w swojej ofercie ma sklep).  


Niestety, jak już wspomniałem we wstępie - Mediolan to bardzo drogie miasto. Ciuchy i inne kosztują tam krocie. Tak samo było w przypadku Disneya. Wypatrzyłem sobie kilka rzeczy, absolutnych "must have'ów", ale nie kupiłem nic - nie chciałem, żeby mi brakło pieniędzy na zwiedzanie i jedzenie. Postanowiłem, że pod koniec dnia wrócę tam i przepuszczę wszystkie pieniądze. Niestety, jak to w takich przypadkach bywa - nie przechodziliśmy już tamtędy i zamiast kupić coś sobie, pieniądze przywiozłem do domu. Pech i to ogromny, ale nauczkę na przyszłość mam. :/



Tu było najwięcej pisków - każdy prześcigiwał się wynajdowaniu najlepszego pluszaka. Wszystkie były takie słodkie... i takie drogie. 



Marzenie, by posiadać własnego Chudego, mogło się spełnić za kilkanaście euro.



Kubek z Evą i "wytyczną" wgniótł mnie w podłogę - do dziś żałuję, że go sobie nie kupiłem. Jakby ktoś gdzieś widział taki na Allegro, niech da znać. 



To lustro pochodziło z Królewny Śnieżki - gdy się koło niego przechodziło, pojawiała się twarz "lustra" i można było się przekonać, kto jest najpiękniejszy na świecie. Gdy ja koło niego przechodziłem, lustro tylko się zaśmiało - czyżby coś sugerowało? :P  


Selfie ze Szturmowcem zawsze w modzie.


5 komentarzy:

  1. gratulacje. super sklepik. sam bywałem w takich sklepach w Holandii, Irlandii oraz w Niemczech.W większości były to sklepy komiksowe w których była statuetki, figurki, gadżety w wielu filmów. zawsze to na mnie robiło ogromne wrażenie.

    ps. kubeczek z eva możesz kupić na ebayu - za jakieś 55$ z wysyłką. nie wiem po ile był w sklepie ale z pewnością nie tak dużo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Geeku, może jednak warto by było zrobić wpis o tym co planuje Egmont z Marvel Now, ze szczegółami z piątku.

    OdpowiedzUsuń
  3. no hej,

    moze tak spore przebicie cenowe spowodowane jest właśnie mediolanem,
    identyczny disneyowy sklep odwiedziłem w wenecji, a przyjaciółka w norwich.

    pozdrawiam,
    Minal

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem możliwe, że to właśnie spowodowane jest miastem (i lokalizacją - 2 minuty piechotą do głównej katedry i centrum). A jak się tobie podobało w takim sklepie? :)

      Usuń
  4. no hej,
    sklep całkiem spoko, jednak duża ilość gadżetów skierowana była tylko do najmłodszych,
    ale tak jak powiedziałeś windowshopping, fajnie być i zobaczyć.
    Narzeczona zbiera kubki ale i ona się na nic nie zdecydowała (chociaż gdybym widział tam ten kubek z yodą co Ty to sam bym jej kupił [te uszy!])
    pozdrawiam,
    Minal

    OdpowiedzUsuń