niedziela, 19 lipca 2015

Spider-Man: Atak Bohaterów - recenzja!

Jakiś czas temu, a będzie już pewnie z kilka tygodni, otrzymałem od wydawnictwa Zielona Sowa bardzo przyjemną paczuszkę, w której znajdowały się dwie książeczki z cyklu „Marvel: Przygody Superbohaterów” oraz „Spider-Man: Encyklopedia Postaci”. Jako że jestem człowiekiem bardzo zajętym, ciężko mi było znaleźć chwilę czasu, żeby na spokojnie przeczytać wszystkie te cuda i ocenić. Ale jako że od jutra w Biedronce znajdziecie jedną z książeczek, którą mam, musiałem wygospodarować chwilę, żeby pomóc wam w podjęciu decyzji. 


I od razu muszę przyznać, że miałem sporo problemów z wyborem tej pierwszej lektury. Uwielbiam Kapitana Amerykę, więc planowo miałem zabrać się za „Kapitan Ameryka: Armia Przyszłości”, ale po zapoznaniu się z opisem, postanowiłem jednak dać szansę Pajęczakowi w „Spider-Man: Atak Bohaterów”. I chyba dobrze zrobiłem.

„Spider-Man: Atak Bohaterów” to 128-stronicowa opowieść o przygodach Petera Parkera. Musimy dodać, że o nastoletnich przygodach, gdyż opowieść toczy się w czasach, gdy Parker robi z siebie ofiarę losu na szkolnym korytarzu, jest gnębiony i wyśmiewany przez Flasha, podrywa Gwen Stacy i ma problemy z podwójną tożsamością (Nikt nie wie, że Peter Parker to Spider-Man, ba, Peter sam wyśmiewa postać Spider-Mana). Po szkole zaś zwalcza przestępczość jako przyjacielski Pajęczak z sąsiedztwa. Brzmi znajomo, prawda? I tak jest. Wielokrotnie widywaliśmy takie historie w komiksach ze Spider-Manem, więc książeczka ta nie sili się jakoś bardzo na oryginalność. Jeśli więc ktoś lubi szkolne przygody Pająka (jak ja), z pewnością odnajdzie się w tej opowieści.



Należy dodać zaskakującej opowieści. I teraz pewnie się zdziwiliście. Owszem, książeczka jest przeznaczona dla dzieci (format, czcionka, kolory, obrazki, humor), ale opowieść nie ustępuje komiksowym historiom Parkera. Otóż wyobraźcie sobie, że w tej historii z superbohaterami jest coś nie tak: Daredevil kradnie vibranium, Nova pragnie zhakować każdy bank na świecie, Stwór bierze zakładników, a Iron Man stał się złodziejem. Coś tu nie gra, prawda? I właśnie tę zagadkę musi rozwiązać Spider-Man. Przyznam szczerze, że mnie ta historia zaskoczyła – stawiałem, że to będzie tak, jak mi się wydaje, jednakże okazało się zupełnie inaczej – i chwała za to. Od razu mówię, że nie jest to coś, czego w komiksach nie było – nie, gdy przeczytacie tę opowieść, powiecie „no tak, jak mogłem na to nie wpaść” - no chyba że wcześniej zajrzycie z tyłu książki i zespoilerujescie sobie fabułę jednym z obrazków. 



A tych jest całe mnóstwo i są na każdej stronie, ba, w pewnym momencie książka przeistacza się w komiks – czyli coś, co każdy z nas lubi. Obrazki, jak i cała reszta są bardzo kolorowe (odpowiada za nie duet Ron Lim i Lee Duhig) i z pewnością będą bardzo atrakcyjne dla dzieci. Czcionka również jest odpowiednio powiększona, żeby nie sprawiała najmłodszym żadnych problemów z czytaniem. Ogólnie uważam, że dzieciom ta książka może się bardzo spodobać, choć może sprawić, że nie zrozumieją finału tej opowieści. Na plus dla Zielonej Sowy należy zaliczyć również to, że książka praktycznie nie zawiera niezrozumiałych słów dla dzieci (pomijając vibranium i angielskie nazwy: Queensboro, Wall Street i inne, które po prostu musiały być).


Natomiast Zielonej Sowie nie wybaczę tego, że z cioci May, zrobili „ciotkę”. Bardzo mnie to denerwowało i nie pasowało. Dla mnie May była zawsze ciocią i zawsze nią zostanie. Po za tym w książeczce znalazło się też kilka literówek, ale ogólnie reszta wydania stoi na wysokim poziomie.


Jeśli więc macie dzieci, które chciałyby poznać przygody superbohaterów, poćwiczyć czytanie i spędzić miło czas, a wy moglibyście również to przeczytać, kupcie jak najbardziej – nie powinniście się rozczarować. Jeśli zaś nie jesteście wielkimi maniakami Spider-Mana, możecie przeżyć bez czytania tej opowieści.


5 komentarzy:

  1. Atak Bohaterów to całkiem przyjemna lektura, tak dla taty jak i dla syna:) Mam za to trochę wątpliwości co do książki z Capem. Czy może ktoś coś o niej napisać? przejrzałem ją pobieżnie w biedronce i mam małą wątpliwość czy aby nie jest ona dla trochę starszego dziecka? to z powodu kilku rysunków w których toczyła się jakaś bitwa pomiędzy agentami Tarczy, a żołnierzami Hydry. Może jestem trochę przewrażliwiony, ale wolę się upewnić, żeby później żona nie krzyczała że młodemu jakieś militarystyczne książki kupuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. raczej jest nieszkodliwa dla dzieci z opinii rodziców na amazonie nie wynika aby była nieodpowiednia dla dzieci, a jak wiesz amerykańscy rodzice są najbardziej przewrażliwieni http://www.amazon.com/Captain-America-Tomorrow-Marvel-Chapter/dp/1423143035/ref=pd_bxgy_14_img_y

      Usuń
    2. Postaram się przeczytać tak szybko, jak to tylko możliwe i dam znać.

      Usuń
  2. Jutro będę w biedronce i spróbuję podczytać kilka stron. Najwyżej kupię i poleży na półce czekając aż młody trochę podrośnie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kupiłem w końcu książeczkę z Capem w roli głównej i moje obawy okazały się oczywiście przesadzone. Bitwa jest, ale przedstawiona bardzo przystępnie dla młodszych czytelników. Także jeśli podobała się historia ze pająkiem to ta również powinna przypaść do gustu. Mam tylko mały zgrzyt. Dlaczego piszą że skrzydła Falcona są holograficzne? Przy okazji znalazlem w biedronce plastikowe talerze, kubki i sztućce z motywami z Avengers, Spidermana, Krainy lodu i Myszką Miki

    OdpowiedzUsuń