środa, 10 sierpnia 2016

Wasze top10 Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela - cz.9

Jak zwykle chwilę to trwało, ale w końcu znalazłem chwilkę i zrobiłem podsumowanie wszystkich waszych głosów. Czy zwycięzca jest zaskoczeniem? Dla mnie tak, ale jak wiadomo, każdy ma inny gust, więc może się mu podobać co innego. Zapraszam do zapoznania się z wynikami.

Miejsce 10 (-16 punktów)



na minus

Tomasz Żaglewski: Miało być widowiskowo, miał być koniec wszechrzeczy i epicka walka o dalsze trwanie wszechświata. Dostaliśmy dużo gadania, trochę wzmianek o rzekomej sile Mangoga i chyba najgorsze rozwiązanie w stylu deus ex machina w historii - kiedy już zawodzi wszelka nadzieja pojawia się znienacka Odyn i wszystko zostaje po staremu. Nuda.

Anonimowy: Thor: Ragnarok- chyba raczej thor: Mangog, gdyż na tym właściwie opiera się cały główny człon opowieści, która osobiście jest słaba. Sytuację ratuje trochę geneza którą chciałem poznać ze względu na Korga z ,,Planet hulk". Ale wracając historia toczy się tak Mangog: przebudzenie- Próby pokonania Mangoga- Wszystkie sposoby zawiodły-Odyn ratuje całą sytuację. Osobiście miałem nadzieje na ,,Ragnarog" poprzedzający ,,Thor: Odrodzenie"


Miejsce 9 (-13 punktów)


na minus:

Tomasz Żaglewski: Zero scenariusza, zero logiki, zero frajdy. Tymi wszystkimi młotami, które wypełniają tę historię, Matt Fraction powinien solidnie puknąć się w czoło. Parafrazując Roosevelta: "Nie ma się czego bać, prócz samego strachu i crossoverów Matta Fractiona".

Anonimowy: O czym w ogóle był ten komiks. Naprawdę już nie pamiętam. A ostatni zeszyt zawierający krótkie originy tzw. Godnych był tak od czapy, że odradzam komukolwiek jego czytanie. Hachette mogło wydać ten event w jednym grubszym tomie (tak chyba było w Niemczech), może jako całość ta historia jest bardziej ciekawa,. Ale cóż, oceniam pierwszą część, a ta jest delikatnie rzecz ujmując - marna.

na plus:

Anonimowy: Pierwsza część jest na razie nudna ale jest na drugim miejscu dlatego, że to właśnie jest PIERWSZA część. Dopiero się rozwija na razie poznajemy ,,Godnych" w sensie kto jest ,,Godny" dzierżyć jak to nazywam młotem węża.Jednak jeśli druga część będzie cienka to się chyba załame.


Miejsce 8 (1 punkt)


na minus:

Tomasz Żaglewski: Bardzo dobrze, że ten album ukazał się tuż po "Życiu i śmierci Kapitana Marvela". Otrzymaliśmy dzięki temu dwa zupełnie różne podejścia do komiksowej śmierci bohatera. O ile jednak Starlin stworzył niezwykle osobistą i poruszającą historię, o tyle Bendis okazuje się emocjonalnym Michaelem Bay'em, który zrzuca na Pająka wszystkie nieszczęścia świata, karząc mu walczyć z kolejną zbieraniną przestępców. No i sam koniec - wyprany z emocji i skąpany w tanim sentymentalizmie. Wolę wersję Starlina.

na plus:

Karolina Szeluga: USM: Śmierć Spider Mana - bardzo dobrze napisany koniec postaci.


Miejsce 7 (2 punkty)


na minus:

Anonimowy: Daredevil: Naznaczony śmiercią- dużo plusów przez co nie mam zbyt dużo do narzucenia ale jest jeden jak dla mnie duży minus- bullseye- został przedstawiony jako mistrz strzelania i tyle :/ w większości komiksów w WKKM bullseye to typ, który nadawałby się na nowego głównego wroga z potężną mocą/bronią/sprzymierzeńcem w jakiejś mini-serii i rzeczywiście jest nemezis daredevila, a jak już wcześniej wspomniałem mistrz strzelania i jeden z wielu wrogów. Dla mnie jego kontrakt na parę tysięcy dolców powinen być rozwijany, by kolejni przestępcy chciwi na zarobienie prostej gotówki. Zabij bohatera i tyle. To mogłoby wprowadzić wielu wrogów innych bohaterów np. Electro miałby chrapkę a nigdy wcześniej nie widział daredevila. 3 miejce powinno być dobre.

Anonimowy: Zbiór kilku opowieści, które są ze sobą luźnie powiązane. Mnie to w ogóle nie porwało, co więcej zasypiałem przy końcówce każdej z nich. Na plus oczywiście rysunki wczesnego Millera.

na plus:

Tomasz Żaglewski: Odkąd lata temu przeczytałem "The Man Without Fear" w Mega Marvelu jestem zagorzałym fanem Diabła z Hell's Kitchen. "Naznaczony śmiercią" nie jest co prawda zbiorem szczególnie wybitnych opowieści Millera, ale wszystko, co kluczowe dla jego interpretacji Diabła Stróża jest na miejscu - cudowny klimat noir, bogate psychologicznie postacie, historie przeplatające brutalność i melancholię. Obiektywnie - w tej 10 było kilka lepszych albumów, ale subiektywnie wskazuję Daredevila jako zwycięzcę.


Miejsce 6 (4 punkty)


na plus:

Anonimowy: Deadpool: Wojna Wade'a Wilsona- Nie tyle, że lubię Deadpoola ale pierwszy w ogóle komiks w WKKM dobija deskę dobrego komiksu. Błyskotliwe dialogi, łamanie czwartej ściany, dobre żarty i nie tylko....

Anonimowy: Deadpool: Wojna Wade'a Wilsona - bo to, parafrazując Siarę z Kilera: "Deadpool - i wszystko jasne". No, może jeszcze na dodatkowy plus gościnny występ Silver Sable i Domino.


Miejsce 5 (5 punktów)


na minus:

Anonimowy: Bardzo długo się to wszystko rozwijało. Początki przypominały trochę (a nawet trochę bardzo) słabiutkie Narodziny Ultrona, tym bardziej, że w tym tomie jest on jednym z wrogów Avengers. Później jak dochodzi do wytropienia Korvaca i wielkiej epickiej bitwy czyta się wszystko znacznie płynniej i opisaną przygodę śledziłem ze zdecydowanie większym zainteresowaniem. Ale jednak to trochę za mało.

na plus:

Karolina Szeluga: Avengers: Saga o Korvacku - ciekawy, jak na tamte lata bardzo fajnie prowadzony komiks.


Miejsce 4 (6 punktów)


na minus:

Anonimowy: Avengers: krucjata dziecięca- powaga? Widać, że Marvel nie miał pomysłu na odnalezienie scarlet witch i postanowił wykorzystać to tego young Avengers. Nie podoba mi się głównie to, że Quicksilver mieszka w Latverii i raczej po niej biega np. po zakupy i ani razu nie poznał Wandy? Co prawda chodzi w pelerynie BEZ kaptura. Pietro nie pamiętasz wyglądy siostry? Jednak nie zabrakło finałowej walki gdzie zeszli się wszyscy Avengers, którzy wiedzą, że Wanda chcąc naprawić szkody, które wyrządziła i pochłoneła zbyt duża moc prze co oszalała i pewnie będą ją prosić o wybaczenie oraz X-men, którzy myślą, że zemsta na Wandzie Przywróci mutantom moc. Jednak plus za young Aveners, którzy wreszcie mogli zadebiutować w ,,Własnym" evencie.

na plus: 

Anonimowy: Zaskakująco świetny tom. Jakoś przyzwyczaiłem się, że wszystkie nowości po 60 tomie to co najwyżej średniaki, do przeczytania i odłożenia na regał. Tutaj dostajemy w końcu wyjaśnienie tego co stało się z Wandą po Rodzie M. Bardzo fajny twist fabularny związany z dziećmi Wandy, nagromadzenie różnorodnych postaci (co w tym przypadku nie rozwala fabuły, bo ta i tak skupia się na Młodych Avengers) i odważne spojrzenie na homoseksualizm. Polecam każdemu, kto śledzi marvelowskie kontinum i chce być na bieżąco.


Miejsce 3 (7 punktów)


na plus:

Tomasz Żaglewski: Cudowna, nostalgiczna lektura. Stan Lee raz jeszcze wzbija się na wyżyny grafomaństwa, ale jego oldchoolowa gadanina w przypadku Pająka okazuje się wyjątkowo strawna. Czytając ten komiks poczułem się, jakbym znów zbierał i pochłaniał zeszyty od TM-Semic.

Anonimowy: Spider-man: nigdy więcej Spider-mana!- komiks tak dobry, że aż mi oczy łzawią. Suchary pająka umieją mnie rozbawić i w ogóle wiele innych plusów ale ostatnia historia (Spider-man: No more!) jest trochę... nijaka. Spidey odchodzi i nagle całe miasto zalewa fala przestępczości, Peter ratuje policjanta, który przypomina Bena, przypomnienie genezy, powrót Spider-mana. Poważnie przez te wszystkie akcje Peter, zapomniał dlaczego jest Spider-manem? ale i tak dobry komiks dlatego 3. miejsce.

Anonimowy: Amazing Spider-Man: Nigdy więcej Spider-Mana! - za debiut Kingpina, jednej z najlepszych postaci w całym Marvelu. Dodatkowo też plusy za innych klasycznych wrogów pajęczaka, jak Vulture i Shocker.Wyższego miejsca niż trzecie jednak nie dam, bo za dużo minusów - pominięcie w albumie komiksów ze starciem Spidera z Kingpinem, niekonsekwencja Jamesona, czy przeraźliwy seksizm - typowy dla komiksów tamtej epoki. Nadal to jednak dobra historia.


Miejsce 2 (11 punktów)


na minus:

Amsterdream: Thor: Opowieści z Asgardu - jeden z najgorszych komiksów jaki czytałem w całym swoim życiu. Infantylny, naiwny, głupi. Męczyłem się z nim ze 2 miesiące.

na plus:

Karolina Szeluga: Thor - Opowieści z Asgardu - wyjątkowo dobrze czytało się tą ramotkę, może przez poprawione kolory?

Anonimowy: Uwielbiam mitologię skandynawską, jej barwność, różnorodność, a przede wszystkim akcję i niesamowite przygody. Lee i Kirby oddali w tym tomie pokłon tym wszystkim boskim opowieściom i chociaż skupiają się głównie na jednym bohaterze, czyta się to wszystko z zapartym tchem. Nawet pomimo (a może właśnie dzięki temu) patetycznych i górnolotnych dialogów czy narracji.


Miejsce 1 (14 punktów)


na plus:

Tomasz Żaglewski: Takich komiksów już się nie spotyka. Z jednej strony - kosmiczna bajka. Z drugiej - jedno z najbardziej przejmujących studiów śmierci, jakie kiedykolwiek znalazły się w komiksie popularnym. Żadnych nawalanek ze zgrają oprychów, żadnych patetycznych scen - po prostu ciche i nieuchronne odejście superbohatera w najbardziej ludzki ze sposobów. Wielki komiks.


2 komentarze:

  1. Ten Thor na 2 to chyba jakiś trolling? Nie wierzę XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko zapowiadało,że ,, Opowieści z Asgardu" ma zwycięstwo w kieszeni a tu taka niespodzianka. Cóż z tej sytuacji wynika nauka,że nie należy jednak nie doceniać mniej popularnych historii, jak w tym przypadku ,, Życia i śmierci Kapitana Marvela". W sumie jestem zadowolony,że kapitan wygrał niżeli nadsławne opowieści. ☺

    OdpowiedzUsuń